Kolana i kolanka

Rozmawiały z rana dwa bliskie kolana...

Strzałkowa postrzelona, ciągle się wybija
Piszczelowa aż piszczy, co tamta wywija
Łokieć  to moja daleka rodzina
Twierdzi że przy goleniu ciągle się zacina

Co najzabawniejsze, wyobraź to sobie
Rzepkę ktoś posadził a teraz ją skrobie
Jestem elastyczna, chrząstka tak mówiła
W stawie ciągle siedzi, tak się ustawiła

Za to biodrowa w bliskiej okolicy
Całymi dniami kręci się w miednicy
I tylko stale fuka i się boczy
Że tego lata jeszcze gdzieś wyskoczy

Ścięgna ktoś naciągnął, u kostki jest nędza
Nadgarstek poprzeginał, ze wstydu się skręca
Kciuk jest załamany, widać jak na dłoni
I od palców stroni: albo ja, albo oni

Narządy narzekają, mówiła potyliczna
Będą nas prześwietlać, sprawa polityczna
Kto nie kradnie ten żebra, wszystkim pójdzie w pięty
Trza mieć mocne plecy - bark jak zwykle spięty

Jarzmowa się  naraża, jak zawsze poważna
Nawołuje wszem wobec, do zrzucenia jarzma
Rzadko ktoś tu miewa kręgosłup moralny
Skostniały establishment frontalno-dorsalny 

Żuchwa kręci nosem, zęby na tym zjadła
mówi, że ma dosyć wciąż nadstawiać gardła
Nos kicha na donosy, ale nie zadziera
W pewnych kręgach się mówi, że będzie afera

Trójgłowy i dwugłowy cierpią na zakwasy
Narobili się ponoć ostatnimi czasy
Musimy się złociutka trzymać blisko siebie
Mówili, że gadano o nas gdzieś przy zlewie

Zdaja się nadchodzą dla nas ciemne chmury
kolanka są potrzebne tam do jakiejś rury
Chcą nam kogoś wkręcić: zaworek kulkowy
Nie znam tego organu, chyba jakiś nowy

Pewnie bezpartyjny lub spoza układu
Z wielogłowymi nie dojdziesz ty ładu
Ostrzegali nas mówiąc: nasze miłe panie
Niezawodnie chodzi o wodę w kolanie.